Przygotowanie w późniejszej fazie (3/4)

Po ponad 10 latach dokonywania wpisów w dzienniku treningowym nie wyobrażam sobie jak można świadomie trenować bez robienia notatek na temat odbytych treningów. Mój dziennik trenigowy to arkusz kalkulacyjny zawierający informacje: gdzie (trasa), data, dystans, czas, tempo, ewentualne uwagi. Ponieważ bieganie nie jest jedyną aktywnością, którą odnotowywuję to jest jeszcze miejsce na informacje, w takim samym układzie, na jazdę na rowerze i pływanie plus ewentualnie trening na siłowni. Jedna linia arkusza kalkulacyjnego, jeden dzień treningowy. Układ arkusza kalkulacyjnego pozwala na sumowanie, filtrowanie, uśrednianie i pokazywanie danych w dowolnym układzie. Tym sposobem wiem, że przez 10 lat wybiegałem prawie 33 tysiące kilometrów, odbyłem ponad 2 tysiące trenigów biegowych i zajęło mi to około 2600 godzin. Średni dystans treningu biegowego to ponad 14 kilometrów przy średnim tempie około 4:50 min/km (12.4 km/h). I tak można popatrzeć na dane dla poszczególnych tygodni, mięsiecy, lat.

Dziennik treningowy jest świetnym motywatorem i pilnuje dyscypliny. Nie chcę, żeby pojawiały się w nim puste pola. Wypełnianie kolejnych rubryk, dzień po dniu, tydzień po tygodniu, daje poczucie ciągłości. Analiza postępów dodaje chęci do ewentualnej poprawy. Ważna jest konsekwencja. Najlepiej robić wpisy od razu po powrocie z treningu. Pamięć bywa zawodna i w kolejne dni trudno odtworzyć, co się działo w poprzednich okresach.

Dane zebrane z Garmina wprowadzam ręcznie do arkusza kalkulacyjnego bo nie znam gotowego oprogramowania dającego możliwości tak przekrojowego spojrzenia na dane plus połączenie biegania, roweru i pływania i siłowni w jednym miejscu. To wymaga zindywidualizowanego dziennika.