Przygotowanie w późniejszej fazie (2/4)

Jak zacząłem szybciej biegać zastanowiłem się w co powinienem się zaopatrzyć i co robić w ramach treningu żeby poprawiać swoje wyniki. W ramach przemyśleń i zebranych opinii od bardziej doświadczonych biegaczy postanowiłem kupić przyrząd do mierzenia tempa biegu w oparciu o technologię GPS, założyć książkę treningową oraz sięgnąć do książek tłumaczących istotę treningów do biegów długodystansowych.

Mój pierwszy przyrząd do mierzenia tempa biegu to Garmin Forerunner 101. Mając ten przyrząd po blisko 10 latach biegania po parku byłem w stanie zmierzyć dystans ścieżki biegowej jaką pokonywałem w ramach treningów. Okazało się, że dystans wynosił trochę ponad 18 kilometrów. Zmierzenie dystansu w parku w tamtych czasach nie bylo takie łatwe jak teraz. To były czasy kiedy nie można było sobie łatwo wyklikać dystansu z map Google.

Garmin Forerunner 101 był jednym z pierwszych takich urządzeń na rynku oraz jednym z pierwszych tego typu firmy Garmin, która wprowadziła to urządzenie w 2003 roku. Przyzwyczajenie do marki i zadowolenie z urządzenia spowodowało, że w miarę jak urządzenie poprzedniej generacji się zużywało zastępowałem je nowym modelem tej samej marki. Tym sposobem byłem kolejno użytkownikiem modelu Garmin Forerunner 101, później modelu 205. Te modele jeszcze były bez monitora pracy serca. Modele 205 zużyłem dwa. Po zepsuciu się drugiego 205 zacząłem używać model 305, który miał już moduł mierzenia tętna ale ja użyłem tej funkcji tylko raz. Do tej pory używam kolejny model 310 XT, który na rynek został wprowadzony w 2009 roku.

W urządzeniu do mierzenia tempa szukam tylko podstawowych funkcji: czas, dystans, tempo/prędkość. Nie używam opcji wirtualnych partnerów biegowych czy odszukiwania się jeśli zdarzy mi się gdzieś w lesie zagubić. Ostatni model był wprowadzony na rynek jako model dla triathlonistów dlatego jest wodoodporny ale i tak nie używałem go nigdy w wodzie ale zawsze zabieram ze sobą na jazdę na rowerze.