Jak doszło do wyzwania ukończenia 123 maratonów w 20 lat

Po ukończeniu II Maratonu Pokoju, i co zawsze powtarzam pierwszego maratonu w Warszawie z dokładnie wymierzonym dystansem 42 kilometrów i 195 metrów, biegałem jeszcze w kilku mniejszych imprezach ulicznych ale powoli inne obowiązki zdominowały życie a bieganie odeszło na plan dalszy. Pomimo tego zawsze w głowie miałem marzenie żeby pobiec w licznym maratonie na ulicach dużego miasta amerykańskiego. Emigracja do USA na początku lat 90 przybliżyła możliwość realizacji tego marzenia. Niestety, wszystko inne oddalało wymarzony start. Sięgnięcie po papierosy, pojawienie się nadwagi czy brak czasu na treningi, żeby ograniczyć sie tylko do tych kilku przeszkód.

W końcu przyszedł rok 1998 kiedy to w lutym wprowadziliśmy się do nowego segmentu znajdującego się na przedmieściach Chicago w pobliżu przepięknego parku z wyznaczonymi ścieżkami do biegania. Lokalizacja nowego domu w pobliżu parku nie była przypadkowa ponieważ zawsze tęskniłem za powrotem do aktywności fizycznej w ładnym otoczeniu przyrody i miałem nadzieję, że tak zlokalizowany dom będzie dobrym motywatorem do powrotu do biegania maratonów.

Po wprowadzeniu się padły dwa twarde postanowienia: koniec z popalaniem papierosów i start przygotowań do październikowego maratonu w Chicago. I tak dwa postawione cele w 1998 roku spowodowały, że z czasem pojawiły się nowe, dodatkowe i tak zaczęła się 20 letnia przygoda sportowa.