Przymiarka do drugiego pełnego Ironmana (2016)

Nie ma nic bardziej przyjemnego, niż postawienie sobie celu i osiągnięcie go.

Na początku był maraton – udało się w 1980.

Dalej było ukończenie maratonu poniżej 4 godzin – udało się.

Później było 50 maratonów na 50 lat – udało się kilka lat przed czasem.

Kwalifikacja do maratonu w Bostonie – udało się w 2008.

Pokonanie 3 godzin w maratonie – udało się w 2009 i 2010.

Nadszedł czas na triathlon – 3.8 km pływania, 180 kilometrów rower, 42.195 km bieg  – udało się w 2012.

Po pokonaniu dystansu pełnego Ironamana przyszła zadyszka triathlonowa. Z jednej strony jak tu startować na dystansach krótszych po ukończeniu tak morderczego ponad 12 godzinnego wyzwania ale z drugiej strony jak podtrzymać tempo przygotować na tak wysokim poziomie żeby spróbować Ironmana jeszcze raz. Tym sposobem zastanawiając się minęły dwa lata bez startów triathlonowych. Nie mając wyraźnego celu na horyzoncie treningi też nie były tak efektywne jak powinny być.

W końcu przy wzajemnej motywacji z kolegą zacząłem przygotowania do pełnego dystansu Ironamana w 2016 roku w Poznaniu w ramach serii Challenge. Rok wcześniej, w ramach treningu pokonałem ½ Ironmana w Poznaniu i ½ Ironamana w Gdyni.

Niestety splot różnych okoliczności w roku 2016 spowodował, że postanowiłem z ubolewaniem zrezygnować ze startu zostawiając kolegę samego na placu boju. I całe szczęście!!! Co się okazało. Organizatorzy tak renomowanej serii zawodów doprowadzili do tego, że zamiast pełnego Ironmana w Poznaniu odbyła się słowami Łukasza Grassa impreza “Ironmanopodobna”. Do pełnego dystansu IM w Poznaniu zabrakło ok. 800m pływania. Wyobrażam sobie swoją złość jak bym się dowiedział na mecie co się stało. Współczuję wszystkim startującym. Ciężko sobie wyobrazić większe przewinienie organizatorów w tak ważnej i trudnej dla uczestników imprezie. Szkoda. Imprezy triathlonowe pod marką Challenge już się w Polsce nie odbywają.